Wkacje w Tunezji
2008-10-23 08:38:56
Postanowiłam w środku zimy wybrać się na wakacje. Dookoła mnie szaro, pochmurnie, smutno. A ja nie potrafię długo funkcjonować w takim klimacie. Potrzebuję słońca i ciepła, by naładować baterie na kolejne miesiące pracy. Zdecydowałam, które biuro podróży zajmie się moją wycieczką. Nie był to łatwy wybór, bo biur podróży jest w moim mieście jak grzybów po deszczu. Na nic zdały się przeszukiwania for internetowych i wypytywanie znajomych o ich preferencje, bo każdy mówił mi coś innego. Biuro podróży, które ja wybrałam, przekonało mnie do siebie świetną reklamą. A co zadecydowało o tym, że celem mojej podróży stała się Tunezja ? Chyba to, że nigdy tam nie byłam. I przystojny pan, który pracował w wybranym przeze mnie biurze i mnie do niej namówił. Tak to już jest, że jakieś biuro podróży wabi do siebie nie tylko poprzez świetną ofertę i dobrą opinię. Zatem moje wakacje zapowiadały się wyśmienicie. Już nie mogłam się doczekać chwili, w której Tunezja będzie tylko i wyłącznie moim rajem na ziemi. „Mój przystojny pan” z biura podróży oznajmił, że z pewnością będę królować na tamtejszych parkietach i łamać serca na tamtejszych plażach. Nie wiem na ile był to chwyt reklamowy i próba przekonania mnie do tego państwa, ale nie powiem, żeby nie sprawił mi tymi słowami przyjemności. Zresztą jak tylko pokazał mi zdjęcia tej pięknej krainy, od razu uznałam, że Tunezja warta jest i moich pieniędzy i mojego czasu. Kiedy dowiedziałam się o niej trochę więcej, zafascynowała mnie jej kultura, historia i tradycja. Na szczęście oferta mojego biura podróży nie ograniczyła się do zapewnienia mi świetnego hotelu, wygodnego przejazdu i karnetu wstępu na wszystkie okoliczne dyskoteki. Takie atrakcje mam w swoim kraju. Moje wakacje będą nad wyraz aktywnie spędzone i bardzo się z tego powodu cieszę. Zresztą "mój pan z biura podróży" obiecał pojechać tam ze mną.
Pozostaw swój komentarz